ENGLISH
ŚRODA, 22 LUTEGO 2012 R.
Opisaliśmy dla Was już 65 krajów!


autor: dispar

Wieś jakich wiele, ale położona jest w pięknie pofalowanym krajobrazie. Wśród pól porozrzucane są liczne oczka wodne. Mnogość pokarmu i przyjazne środowisko sprawia, że ptactwa i innego zwierza jest tu bez liku. Dla cierpliwych proponuję policzyć, ile jest gęsi na jednym tylko zdjęciu.
Zapraszam.

Wieś jest typowo rolnicza. Otaczają ją rozległe pola. W dali widać Skrzatusz z jeziorem.

 

Od wschodu do wsi przylegają lasy ciągnące się aż do Piły. Na pierwszym planie pola z licznymi oczkami wodnymi.

A tu takie oczko w zbliżeniu. Już wiecie dlaczego „oczko”?

Do Zawady można dojechać drogą z Piły,

Szydłowa,

Starej Łubianki,

Skrzatusza,

...

lub Wildka.

A mówią, że wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Na szczęście Ziemia jest tak skonstruowana, że idąc w którąkolwiek stronę, można dojść do celu. Czasem tylko wymaga to więcej czasu.

Atrakcją Zawady jest drewniany kościółek pochodzący z XVII w. Kościół po wezwaniem Świętego Jana Chrzciciela należy do Parafii w Skrzatuszu. W latach 2001-2005 przeszedł gruntowny remont. Przed kościołem znajduje się drewniana dzwonnica z dwoma dzwonami.

Na jednym z domków ogromny, kwitnący bluszcz. Taki egzemplarz podlega już ochronie.

We wsi mieszka około 300 osób.

Niewiele? No i fajnie.

Dzięki temu nowe domy mogą mieć tyle przestrzeni.

Wieś jest otoczona polami, ale rolników zostało już niewielu. Większość znalazła zatrudnienie poza rolnictwem.

Za to ci, którzy zostali na ojcowiźnie, gospodarzą na coraz większym areale.

Zboża, rzepak, a szczególnie kukurydza sprawiają, że w czasie wiosennych powrotów, zatrzymują się tu tłumy wszelakiego ptactwa.

Rzepaki.

Pola dzięki ukształtowaniu terenu są bardzo malownicze.

Wiosna to w tej okolicy raj dla ornitologów. Po jesiennych zbiorach kukurydzy, pozostaje na polach tyle ziarna, że dziwię się czasem jak ci rolnicy wychodzą na swoje.

Pierwsze przylatują żurawie.

Potem łabędzie krzykliwe (bardzo nielicznie gniazdujące w Polsce),

łabędzie nieme,

kaczki krzyżówki,

i gęsi. To co widziałem tutaj to był prawdziwy spektakl. Za każdym pagórkiem płoszyłem niewielkie stada, ale kiedy doszedłem do tego miejsca, przeżyłem szok. Ziemia podniosła się i odleciała.

Ptaków była taka niezliczona rzesza, że oniemiałem. Na chwilę nawet zapomniałem naciskać spust migawki.

Podążyłem za odlatującymi ptakami, ale gdzieś w okolicach Mińska, zostałem wezwany telefonicznie na obiad do domu.

Stałych mieszkańców jest też tu sporo. To pani kuropatwa.

i pan (chyba) dzik.

Dzień chyli się ku zachodowi.

Dzisiaj też, z okazji wiosennej pogody, odwiedziłem te pola.

Dziękuję.

KOMENTARZE:

Dodawanie komentarzy wyłącznie po zalogowaniu (formularz logowanie z prawej strony).



Projekt Bartek Sucharski
Strony Internetowe Redsoft.pl