Raz w roku można usłyszeć i zrozumieć głosy zwierząt.
Mówią wprawdzie przez cały rok, ale my ludzie ze swoimi ograniczonymi zmysłami, nie potrafimy ich zrozumieć.
Wybrałem się więc, aby posłuchać, czy chcą nam coś przekazać.
Zacząłem od spotkania ze stadem żubrów. Mamy tu takie w okolicy. W zeszłym roku samotnik nawet przywędrował w pobliże mojej szkółki leśnej.
Pan żubr ogólnie był zadowolony. Miał tylko prośbę do myśliwych, żeby kupili sobie okulary, skoro nie potrafią odróżnić żubrów od dzików.
Potem zabrał swoje stado i poszedł szykować wigilię. Panie krowy trochę marudziły, że zawsze tylko on się wypowiada, że gdzie parytety i takie tam.
Kawałek dalej spotkałem chmarę jeleni. Niestety w świecie zwierząt jest jeszcze gorzej niż w naszym sejmie. Tu też tylko panowie wyrywali się do odpowiedzi.
Znowu marudzili na myśliwych, którzy za cholerę nie chcą zrozumieć, że te piękne poroża zakładają nie dla nich a dla swoich łań.
Daniele narzekały na zimno, śnieg i tęsknotę za rodzinnymi stronami.
Frustrację jakoś trzeba rozładować.
Ten pan też narzekał na tęsknotę. Wybrał się do nas z Sardynii czy Korsyki (chyba jednak z Korsyki, bo mówił po francusku) na wycieczkę z biurem turystycznym, które zbankrutowało. Nie miał grosza przy duszy na powrót.
Czekał z resztą powracających turystów. Zwierzał mi się, że z tymi danielami to nijak nie może się porozumieć. I czemu one chodzą takimi stadami?
Rodzina dzików nie narzekała. Chciały mieć tylko święty spokój. Paparazzi już im obrzydli okrutnie.
Pani wydra prosiła żeby nie wpuszczać tyle ścieków i nawozów do wody. Ryby kumulują w swoim ciele wszystkie szkodliwe substancje. Czy wy, ludzie chcielibyście jeść całe życie sushi z zatrutych ryb?
Poszedłem dalej, właściwie uciekając przed tymi narzekaniami.
Uff... chwila spokoju.
Ale już coś słychać z oddali.
No tak, ptaki dowiedziały się, że jakiś facet, być może ze "sprawy dla reportera", wysłuchuje skarg.
Czyżyk narzekał na budownictwo. Wszystko muszą robić sami, żadnej pomocy państwa.
Szczególnie zimą bezdomnymi nie ma się kto zająć.
Dokarmiać też nie wszyscy chcą. Mały wybór szczególnie jeżeli chodzi o wędliny. Ciekawe czy wy ludzie tak cały czas wsuwacie słoninę.
A jak już coś rzucą to zaraz kolejki się tworzą.
Czasem na dokarmiającego trzeba czekać godzinami. Wypatrywać trzeba przestępując z nogi na nogę, a tu głód ściska.
Te nasze ćwierkanie wydaje nam się podobne do głosu wołającego na puszczy.
Ja uważam, że takie proszenie o żarcie urąga naszej, czyżyków, godności.
A ja sikorka bogatka chętnie bym się nawet podzieliła tym małym co nieco, ale niestety jem codziennie tyle co ważę. Proszę o zrozumienie.
Wiadomo, że co innego mówi się przed mikrofonem i kamerą, a co innego za kadrem.
Tak naprawdę mówiły, że nie jest tak źle. Większość z nich w końcu jest chroniona.
Korzystając z tej rzadkiej okazji przekazały życzenia dla wszystkich tych dziwnych stworzeń na dwóch nogach co to co dzień wyglądają inaczej.
KOMENTARZE:
Dodawanie komentarzy wyłącznie po zalogowaniu (formularz logowanie z prawej strony).