ENGLISH
ŚRODA, 23 MAJA 2012 R.
Opisaliśmy dla Was już 68 krajów!


Bloga piszą Magdalena Paluchowska, Péter Kovács

ULAANBAATAR

Mongolia!:) Ludzie się uśmiechają (i chichoczą. Taka, zdaje się, azjatycka przypadłość), są mili i pomocni. Używają angielskiego, nawet znając trzy słowa.

Miasto szare. Słyszałam opinię, że jest to najbrzydsza stolica na świecie. Pewnie racja, ale za to mają mnóstwo barów i kawiarenek, nie brakuje restauracji oferujących jedzenie z całego świata oraz najróżniejszych sklepów i sklepików. No i ceny wreszcie spadły. W Ulaanbaatar będziemy tylko jedną noc, wystarczająco, żeby doprowadzić siebie i rzeczy do porządku (do prania wsypują proszek. Płynu do płukania jeszcze nie, ale i tak fajnie). Jutro jedziemy gdzieś w teren, poszukać spokojniejszego miejsca, prawdopodobnie jakiegoś geru na najbliższe trzy dni.

Jeszcze dwa słowa o pociągu. Musieliśmy pojechać kupe, na połączenia międzynarodowe nie ma plackarty. Znów ponad 30h (w tym z 9 stania na granicy), przejazd kosztował swoje, ale było warto. Dosyć czysto, w przedziale cztery osoby, wygodne łóżka i telewizor (nie działał, ale był). No i najważniejsze – dowiedzieliśmy się, gdzie w pociągu odbywają się imprezy. Nie robią ich Rosjanie, którzy zazwyczaj jeżdżą, bo muszą, zajmują się tym obcokrajowcy na wakacjach, którzy najczęściej wybierają właśnie kupe. Nie wiem, czy w naszym wagonie był choćby jeden Rosjanin (za wyjątkiem niemiłej konduktorki), wewnątrz kraju bywa ich podobno sporo, ale na linii międzynarodowej pozostali sami obcokrajowcy, w przeważającej większości młodzi. Przez dwie noce przedział dzieliliśmy z dziewczynami z Norwegii, Lailą i Mają, obok mieliśmy sporą grupę Hiszpanów. Większość ludzi znała się z wcześniejszych odcinków. Absolutnie nie żałujemy jeżdżenia plackartą, ale miło było wypróbować też inną opcję.

 

KOMENTARZE:

Dodawanie komentarzy wyłącznie po zalogowaniu (formularz logowanie z prawej strony).



Projekt Bartek Sucharski
Strony Internetowe Redsoft.pl