ENGLISH
ŚRODA, 23 MAJA 2012 R.
Opisaliśmy dla Was już 68 krajów!


Martyna Kuźnicka

Argentyna to chyba najbardziej europejskie miejsce w Ameryce Południowej: jej mieszkańcy to w dużej mierze potomkowie Włochów i oczywiście Hiszpanów. Trzeba jednak pamiętać, że żyje tutaj również coraz odważniej i kategoryczniej dopominająca się o swoje prawa grupa Indian – Mapuche.

Mieszkańcy niemal od zawsze zastanawiali się nad swoją tożsamością, poszukiwali charakterystycznej rysy, cechy, wartości, która stanowiłaby o ich wyjątkowości. Wielu twórców zjadło zęby na takich rozważaniach. Tymczasem z punktu widzenia kogoś z zewnątrz (a w przypadku Polski i z daleka) bardzo szybko daje się zauważyć całe bogactwo oryginalności, piękna i siły drzemiących w Argentynie i jej obywatelach. To właśnie tutaj narodził się jeden z najbardziej namiętnych tańców świata, który najpierw przeznaczony był tylko dla mężczyzn, a potem na jakiś czas stał się tańcem przedmieść i ludzi z niższych klas społecznych (podobno było w nim zbyt dużo pasji, emocji). Tutaj też można spotkać biegłych w sztuce jeździeckiej gauchos dzierżących w dłoniach sławne boleadores. I wreszcie stąd przecież pochodzą tak znani – żeby nie powiedzieć uwielbiani – na całym globie twórcy jak mistrz historii fantastycznych Jorge Luis Borges czy odkrywca kronopiów Julio Cortázar.

Historia tego kraju (niepodległość uzyskło właściwie w 1816 roku) znaczona jest kolejnymi caudillos i kolejnymi przewrotami. Podobnie jak inne kraje zaliczane do grupy Cono Sur ma Argentyna za sobą okres dyktatury wojskowej, najkrwawszej dyktatury w regionie. W 1976 roku władze przejęła junta wojskowa na czele z gen. Videlą. Takie rozwiązanie miało być skutkiem nieudolnych rządów Isabelity Perón. Wojskowi trwali u władzy do 1983 roku. Te siedem lat to ok. 30 tysięcy ofiar, część z nich nazywana jest mianem desaparecidos – zaginieni, bo zabierani ukradkiem przez siły reżimu nie mogli nawet powiadomić rodziny o tym, co się z nimi dzieje. Matki i babki takich osób do dziś zbierają się na Plaza de Mayo, ich znakiem rozpoznawczym są białe chusty. Dziś nie muszą już jednak walczyć o pamięć swoich bliskich, Argentyńczycy pamiętają, a i były prezydent – zmarły w 2010 – Nestor Kirchner zajął się rozliczeniami zbrodniarzy z tamtych czasów. Jego żona ubiega się właśnie o drugą kadencję. Znawcy tematu twierdzą, że wygraną ma właściwie w kieszeni. W dużej mierze chyba dzięki takiej a nie innej postawie względem ludzi winnych tamtych krzywd, ale prawdopodobnie także dzięki tradycji, do której nawiązuje czyli peronizmowi. Juan Domingo Perón to jedna z najbardziej uwielbianych i paradoksalnie najbardziej znienawidzonych postaci w historii Argentyny. Choć te słowa równie dobrze – jeżeli nie lepiej – pasują również do jego drugiej żony Evity Perón, przez jednych nazywanej świętą, niektórzy chcieli nawet doprowadzić do jej kanonizacji, przez innych natomiast uważana za grzesznicę, ladacznicę i oszustkę. Ciekawy jest los zabalsamowanego ciała Evity, błąkającego się po świecie od roku 1952, roku jej śmierci, aż do roku 1974, kiedy spoczęła wreszcie w grobowcu rodzinnym na cmentarzu Recoleta.

Stosunek Argentyńczyków do zmarłych jest czasem podawany jako sztandarowy przykład ich specyficzności. Tutaj – tak, jak w pozostałych krajach Ameryki Łacińskiej – powszechny jest zwyczaj składania hołdu tzw. santos populares czyli tym, którym sami ludzie nadali miano świętych. Jedna z najbardziej znanych postaci obdarzoną takim kultem jest Gauchito Gil. Ten zmarły 8 stycznia (trwają spory dotyczące daty rocznej) gaucho ma swój ołtarzyk chyba w każdym argentyńskim mieście. Jego podobiznę można spotkać na koszulkach, w klapie marynarki czy nawet w postaci tatuażu, a kolor czerwony, uznawany za kolor Gauchita, jest jedną z najpopularniejszych barw wśród „wyznawców” bohatera.  Podobna historia dotyczy też zmarłej tragicznie argentyńskiej piosenkarki Gildy.

Położenie i ogrom obszaru, jaki zajmuje państwo, które wydało na świat najsławniejszego rewolucjonistę wszechczasów – tu przecież urodził się Ernesto „Che” Guevara – sprawia, że można tu znaleźć po prostu wszystko. Zaczynając na przepięknych krajobrazach ciągnących się przez Nizinę La Platy, po Pampę i Patagonię, a kończąc na boisku piłkarskim Boca Juniors i argentyńskich stekach. Argentyna to kraj pełen wszystkiego, bo na tak wielkim terenie na wszystko znajdzie się miejsce.

 

Więcej informacji (i zdjęć) można znaleźć:

http://www.argentyna.waw.pl/

http://przewodnik-argentyna.pl/

KOMENTARZE:

Dodawanie komentarzy wyłącznie po zalogowaniu (formularz logowanie z prawej strony).



Projekt Bartek Sucharski
Strony Internetowe Redsoft.pl