Dunmore Cave nie jest największą i najpiękniejszą z irlandzkich jaskiń, ale z pewnością należy do wyjątkowych. O jej niepowtarzalności decyduje po części ciekawa szata naciekowa, powstała w wyniku procesu krasowienia skał, po części także związane z nią mity i legendy, z których najstarsze sięgają czasów celtyckich. Spośród wielu opowieści najbardziej jednak zapada w pamięci tajemnicza i wciąż niewyjaśniona historia masakry dokonanej tutaj ponad tysiąc lat temu.
Dunmore Cave położona jest około 11 kilometrów na północ od Kilkenny – dawnej stolicy Irlandii, szczycącej się wieloma zabytkami z okresu średniowiecza, wielokrotnym mistrzostwem kraju w hurlingu oraz piwem Smithwick’s. Jaskinia należy do jednych z największych atrakcji turystycznych hrabstwa i jest w pełni przystosowana do ruchu turystycznego. Na zwiedzających czeka zatem pawilon wystawowy z zapleczem sanitarnym, zapewniona jest opieka przewodnika, a zwiedzanie ułatwiają schody, mostki, ścieżki i oczywiście, włączane na ten czas, oświetlenie.
Zbliżając się do jaskini, uwagę przyciąga duży, szeroki otwór wejściowy, powstały w wyniku zapadnięcia się jej stropu. Amfiteatralny kształt ściany, w której znajduje się wejście do jaskini oraz jego rozmiary przyczyniły się zapewne do powstania celtyckiego mitu o jej domniemanym mieszkańcu – ogromnej bestii zwanej Luchthigernem. Jednak zdaniem geologów jaskini nie wydrążył żaden ze starożytnych potworów. Powstała ona wskutek rozpuszczenia wapiennej skały przez wody pochodzące z topniejących lodowców plejstoceńskich. Wniosek ten wysnuto na podstawie zdeponowanych w jednym z korytarzy osadów glacifluwialnych, czyli piasku gliny i żwiru – materiału typowego dla tego rodzaju wód.
Szata naciekowa jaskini jest dobrze rozwinięta i zachowana w dobrym stanie. Spotkamy tu pojedyncze małe jeziorka, polewy kalcytowe, draperie, stalaktyty, stalagmity i powstałe w wyniku ich połączenia stalagnaty. Najbardziej znaną formą naciekową jaskini jest “the Market Cross” – wysoka na prawie 6 metrów kolumna. Stalagmit naprawdę potrafi zrobić wrażenie i nic w tym dziwnego, że jego nazwa nawiązuje do budowli, często właśnie krzyży lub kolumn, stawianych na rynkach średniowiecznych miast. Jednak współczesnym, w tym także przewodnikowi, kojarzy się on bardziej z dłonią trzymającą wypełniony po brzegi kufel Guinnesa, w dodatku w narodowych barwach irlandzkich, które naciek zawdzięcza porastającym go glonom. Splendoru kolumnie nadają pokryte białym kalcytem ściany komnaty Town Hall, w której się ona znajduje. W sumie jaskinię tworzą 3 główne komory o łącznej długości korytarzy przekraczającej 300 m. Najgłębszy punkt jaskini znajduje się na około 45. metrze.
Równie ciekawa jak geologia jest historia jaskini, a szczególnie wydarzenia, które miały rozegrać się tutaj w połowie X wieku. Miejsce to od dawna okryte było złą sławą. Już Celtowie uważali jaskinię za siedzibę wspomnianej wcześniej, starożytnej bestii, a pierwsze, historyczne źródła zaliczyły ją do trzech najmroczniejszych miejsc Irlandii. Najbardziej wstrząsająca jest jednak informacja podana w średniowiecznych „Kronikach Czterech Mistrzów” mówiąca o masakrze, której mieli dopuścić się tutaj dublińscy wikingowie pod wodzą Godfrida w 928 roku. Według przekazu, wikingowie mieliby zniszczyć i splądrować jaskinię oraz wymordować 1000 osób. Pomimo tego, że Godfrid jest postacią historyczną, a irlandzcy kronikarze zgodnie uznali go za najbardziej okrutnego ze skandynawskich królów Dublina, wzmiankę tę traktowano raczej jako legendę niż wiarygodny przekaz. Sytuacja zmieniła się pod koniec XX wieku, kiedy podczas wykopalisk archeologicznych natknięto się na zbiór anglosaskich, arabskich i wikińskich monet oraz szczątki ponad 40 osób, w większości dzieci i kobiet, spoczywające w jednej z komór jaskini. Archeolodzy uznali, że monety (eksponowane obecnie w Muzeum Narodowym w Dublinie) pochodzą z około 920 roku i z pewnością należały do wikingów, a część z nich bita była w Yorku, głównym ośrodku wikińskiej władzy na Wyspach Brytyjskich. Poza tym w tamtym okresie Irlandczycy nie używali jeszcze pieniędzy. Co ciekawe Godfrid przebywał w 927 roku w Yorku, gdzie roszcząc swe pretensje do tronu nieskutecznie walczył o władzę i dość szybko wrócił do Dublina jako pokonany. Bardzo więc prawdopodobne, że to on i jego kompani przywieźli owe monety do Irlandii, a potem zgubili w czasie mordu na miejscowej ludności kryjącej się w jaskini. Co do masakry to też pojawiają się wątpliwości, ponieważ badania znalezionych w jaskini kości nie wykazały żadnych śladów ostrych narzędzi. Bardziej więc prawdopodobne, że jeżeli już wikingowie są odpowiedzialni za tę zbrodnię, to rozpalili oni ognisko przed wejściem do jaskini i zaczadzili uciekinierów. To jednak tylko hipoteza i w dodatku jedna z wielu. To co się wydarzyło w rzeczywistości, jak dotąd nie zostało do końca wyjaśnione, tak więc Dunmore Cave wciąż czeka na swoich odkrywców.
KOMENTARZE:
Dodawanie komentarzy wyłącznie po zalogowaniu (formularz logowanie z prawej strony).