Udało się. Wróciliśmy. Wykończeni wielodniowym brakiem snu i nocą spędzoną w samolocie, ale wró- ciliśmy. Cali, zdrowi i zadowoleni. W podróży spędziliśmy ostatnie 366 dni. Ze zrobionych wczoraj obliczeń wynika, że łącznie przejechaliśmy, przepłynęliśmy i przelecieliśmy około 113 000 kilometrów. To wy- starczająco, aby okrążyć Ziemię wokół równika niemal trzy razy.
W pewnym momencie zwątpiłam już, że w NY zobaczymy coś więcej niż lotnisko. Problem pojawił się, gdy zdawaliśmy bagaże w Anchorage. Obsługująca nas pani najpierw przy- jęła od nas bagaże wraz z czter- dziestoma dolarami za ich przewóz, po czym zaczęła się zastanawiać, czy aby na lotnisku w Seattle, gdzie mie- liśmy mieć międzylądowanie, będą mieć czas, żeby je przenieść[...].
Alaska to największy i jednocześnie najrzadziej zaludniony Stan w USA. Sekretarz Stanu, William H. Seward, kupił tę ziemię od Rosjan w 1867 r. za bezcen, poniżej dwóch centów za akr. Wtedy nie wiedziano jeszcze, że są tu bogate złoża ropy naftowej. Cała dzisiejsza populacja Alaski to raptem 710 000 osób. Połowa z tego mieszka w Anchorage. W tym właśnie mieście zakończyliśmy[...].
Tak się szczęśliwie składa, że w Van- couver mieszka rodzina Wernerów. Iza i Witek – przyjaciele moich rodzi- ców jeszcze z lat szkolnych – prze- prowadzili się do Kanady na początku lat 90. Zabrali ze sobą starszą ode mnie o zaledwie kilka dni córkę Monikę. Adam, ich młodszy syn, przyszedł na świat już w Kanadzie. Pomimo że nie widzieliśmy się, od kiedy byłam małą dziewczynką[...].