To ma być rok przerwy od regularnej pracy. Magda i Peter wyruszają w lipcu w podróż niemal dookoła świata. Chcą go poznawać przez drzwi… od kuchni. „Geographer” będzie towarzyszył im w tej podróży. Poza kulinarnym ich inne hobby to języki, chociaż Magda, jako filolog, podchodzi do tego nieco poważniej. Z podróży już mają duży bagaż doświadczeń.
Poznali się w Pradze, na przystanku autobusowym. Kolejne spotkanie wypadło w Sarospatak na Węgrzech. Potem było Santiago de Compostela. On przez rok pracował jako wolontariusz, ona – zawodowo. Budapeszt znają w zasadzie z każdej strony, ale ten temat najlepiej zostawić Peterowi, który jest Węgrem. Magda z kolei najbardziej lubi poznawać, co naprawdę jada się i pije przy tradycyjnym węgierskim stole.
Ponadto jest kilka innych miejsc na Węgrzech, o których mało kto wie, a – według nich – są fantastyczne. Dobrym przykładem jest Tállya – wieś położona w rejonie Tokaju, żyjąca z produkcji wina i zupełnie niekomercyjna. Praktycznie każde gospodarstwo ma winnice i oferuje kilkanaście rodzajów bardzo dobrego wina, którego można spróbować za śmieszne pieniądze. Gospodarz prowadzi do piwnicy, on lub ona nalewają klientowi kieliszek każdego rodzaju trunku i opowiadają o tym, jak się go uzyskuje. W tym wszystkim jest i akcent polski – wino Samorodny, nazwane tak na cześć polskich robotników, którzy zajmowali się zbieraniem winogron.
Północ Hiszpanii wraz z krajem Basków przejechali autostopem. Jest o czym opowiadać.
W zeszłe wakacje wybrali się na miesięczną wyprawę na Bałkany, wzbudzając spore zainteresowanie, bo pojechali… trabantem, samochodem niespotykanym w tamtych regionach.
W zeszłym październiku byli w Walencji.
Barcelona – Magdzie zdarzyło się pracować w tym mieście przez chwilę i mimo że miejsce jest mocno „eksploatowane” ostatnimi czasy, na pewno mogłaby jeszcze coś o nim powiedzieć.
Z kolei Warszawa to dla Magdy niby dobrze znane miasto, ale teraz patrzy na nie oczami Petera – obcokrajowca, który tu mieszka od dwóch i pół roku.
W ramach niemającej wpływu na podróż ciekawostki: obydwoje pochodzą z rodzin wielodzietnych. Peter ma dziesięcioro rodzeństwa, Magda z kolei urodziła się jako jedna z… trojaczków.
Obydwoje mówią po hiszpańsku (Magda jest lektorką języka hiszpańskiego w małej szkole językowej) i po angielsku (Peter mieszkał w Stanach przez 6 lat, tam też skończył studia), po węgiersku i po polsku (są w trakcie uczenia się, ale oboje potrafią już porozmawiać w „tym drugim języku”). Magda skończyła do tego ukrainistykę na UW, kiedyś uczyła się niemieckiego i włoskiego, choć już nie umie się nimi posługiwać. Niemniej są w stanie dogadać się w „ten” czy „inny sposób” w większości miejsc na świecie i na pewno będą skupiać się na językach odwiedzanych krajów. Magda chciałaby „podłapać” trochę szczególnie tych dziwniejszych, np. japońskiego czy chińskiego. W Azji na dodatek żyją ludy, które – według oficjalnej teorii dotyczącej pochodzenia języka węgierskiego są z nim najbliżej spokrewnione. Jednym z ich celów jest znalezienie tych ludzi i osobiste sprawdzenie, na ile będą się rozumieć.
Inną rzeczą, na którą na pewno będą nastawieni w czasie podróży to jedzenie. Obydwoje lubią dobrze zjeść i chcą spróbować jak najwięcej lokalnych potraw i trunków, w szczególności win w regionach, w których się je produkuje. Magda osobiście prawdopodobnie nie da rady zjeść niektórych rzeczy, Peterowi natomiast zupełnie nie przeszkadza jedzenie oczu, mózgów, robaków czy skorpionów, jeśli jest to… dobre.
Zasadniczo, tak jak zresztą większość osób wyjeżdżających na tego typu wyprawy, chcieliby poznawać życie miejscowych od podszewki. Planują spać, gdzie się da (couch serfing), chodzić ubrani wedle lokalnej mody (Magda już nie może się doczekać sari w Indiach) i jeść nie w restauracjach, ale w barach, u gospodarzy w prywatnych domach czy kupując jedzenie na targach.
Obydwoje uprawiają sport. Peter jest piłkarzem, a w zasadzie nim był, ponieważ w Stanach grał półprofesjonalnie, Magda z kolei zajmuje się kajakarstwem (nizinnym, górskim i freestylem), jest instruktorką i sędzią, ale to wszystko w ramach hobby.
W czasie podróży planują uprawiać sport w miarę możliwości. Magda z pewnością będzie się rozglądała za kajakami, szczególnie chciałaby spróbować tych morskich na południu Azji, na pewno też będzie trochę windsurfingu, basen oraz siłownie i inne tego typu miejsca w różnych okolicach.
Najwięcej będą poruszać się lądem. Samoloty zostawiają jedynie na wyjątkowe sytuacje, takie jak loty międzykontynentalne. Wyprawę zaczynają w Budapeszcie, skąd chcą dostać się do Petersburga, a następnie do Moskwy. Tam oczywiście rozpoczną podróż koleją transsyberyjską, z której będą wysiadać praktycznie na każdej większej stacji.
Wstępny plan podróży wygląda następująco:
Niżny Nowogoród – Kirow – Perm – Jekaterinburg – Tiumeń – Omsk – Nowosybirsk – Krasnojarsk – Irkuck (i oczywiście Bajkał) – Ułan-Ude (tu przesiądą się na kolej transmongolską) – Ułan Bator – Pekin – Korea Południowa – ewentualnie Korea Północna – Japonia – Shanghai – Chiny (3–4 tygodnie) – Lhasa – Katmandu – Indie (3–5 tygodni) – Tajlandia (w tym Bangkok) – Laos – Wietnam – Kambodża – Singapur – Dżakarta – Wyspy Indonezyjskie – Malezja – Bali – Australia (lądowanie w Darwin, 3–4 tygodnie w Australii, w tym być może Tasmania) – Nowa Zelandia (2–4 tygodnie) – Ameryka Południowa (2–3 miesiące; zaplanowane tak, żeby załapać się na karnawał, który jest wyjątkowo późno w przyszłym roku) – Ameryka Centralna i Północna (2–3 miesiące).
Afrykę niestety tym razem omijają, bo to temat na kolejną wyprawę.
Co do obu Ameryk nie mają jeszcze sprecyzowanego planu. W Ameryce Południowej poruszać się będą transportem publicznym i autostopem. W Ameryce Północnej chcą kupić samochód (coś z możliwością spania), żeby zaoszczędzić na noclegach i transporcie, no i żeby mieć poczucie namiastki domu… po kilku miesiącach bezdomności.
KOMENTARZE:
2010-06-24 11:24:55 Marucha
Gratuluję pomysłu i odwagi. Powodzenia i piszcie często.
2010-06-14 19:34:08 majka
Wszystkie Wróble (stare i młode) trzymają kciuki! Życzymy wspaniałej podróży, będziemy zaglądać tutaj i gorąco Wam kibicować :)
2010-05-10 23:33:20 Małgorzata Bukowska
Powodzenia !!! Jesteście dzielni.
2010-04-27 08:52:35 Marvin
Powodzenia dla Ciebie! Zachowaj nas wysłana na niesamowitą podróż. Jeśli do odwiedzenia Hajdúszoboszló podczas 1-roku podróż tylko z nami. Na drodze naszego dziecka jest o przybycie w dzień lub dwa.
2010-04-26 21:51:23 asiunia
zabierzcie mnie ze sobą, mogę nawet podróżować w plecaku :) ... Bezpiecznej podróży :) !!
2010-04-26 21:20:31 wiewiór
super sprawa- trzymam za nich kciuki! powodzenia i bezpiecznej podróży!
Dodawanie komentarzy wyłącznie po zalogowaniu (formularz logowanie z prawej strony).