Jeżeli szukalibyśmy miejsca, w którym zabawa i święto stanowi podstawę istnienia, to bez wątpienia będzie to Meksyk. Nie ma chyba drugiego takiego społeczeństwa, które żyłoby od fiesty do fiesty: jeżeli nie trafimy akurat na święto państwowe, to na pewno uda nam się dostać na jedno z licznych dni poświęconych patronom miast, wiosek i miasteczek. Jedno z największych i najludniejszych państw świata uwielbia organizować przepełnione kolorami i smakami „ucieczki” od życia codziennego.
Meksykanie rzeczywiście mają powody, aby uciekać. Ich kraj – mimo zdecydowanych działań prezydenta kraju Felipe Calderóna – jest opanowany przez nieoglądających się na nic narcotraficantes. Są wszędzie: Los Zetas, Cártel de Juárez czy Cártel de Sinaloa, oddziały milicji, organizacje paramilitarne. Nie sposób od nich uciec, nie sposób się schować, nie sposób o tym nie myśleć, kiedy kolejne miesiące przynoszą wiadomości o następnych ofiarach. Ktoś słusznie zauważył, że Meksyk to kraj, który może się pochwalić najbardziej poszukiwanym człowiekiem na świecie – „El Chapo” Joaquín Archivaldo Guzmán czyli jeden z narkotykowych bossów, ale i najbogatszym człowiekiem globu – przedsiębiorcą Carlosem Slimem.
Kultura meksykańska może poszczycić się wspaniałą przeszłością naznaczoną przez działania tak wielkich ludów jak znający zero Majowie czy Aztekowie, którzy zdołali (przed przybyciem Kolumba) stworzyć wspaniałe imperium z centralnym ośrodkiem znajdującym się na środku jeziora. Współcześni badacze zajmujący się majańskim kalendarzem odkryli, że według prowadzonej przez Indian Długiej Rachuby w 2012 roku nastanie koniec pewnej epoki (pesymiści uważają nawet, że może to oznaczać koniec świata). Dziedzictwo tych czasów to prawdziwy skarb dla Meksykanów, którzy przez długi czas chcieli się od niego odciąć. Pochodzący stąd Noblista Octavio Paz w „Labiryncie samotności” próbował scharakteryzować swoich rodaków pisząc o nich jako społeczeństwie naznaczonym zdradą La Malinche, która stając się tłumaczką (i żoną) konkwistadora Hernána Cortésa, zdeterminowała sposób myślenia i działania całego narodu na wiele pokoleń. Z kim bowiem powinni identyfikować się potomkowie azteckiej księżniczki: z nią, z podbijającym czy z podbijanymi? Paz formułuje nawet mocniejsze pytanie: być gwałconym czy tym, który gwałcił?
Tożsamości meksykańskiej swoje prace poświęcali też znani (jak najbardziej zasłużeni) na całym świecie muraliści z Diego Riverą i Alfaro Siqueirosem na czele oraz intrygująca Frida Kahlo. Ich prace często poświęcone były historii państwa, jego wzlotom i upadkom. To oni ofiarowali schronienie radzieckiemu działaczowi Lwu Trockiemu, który później zginął na meksykańskiej ziemi. Wiele lat temu Frida Kahlo była traktowana jako dodatek do swojego podziwianego męża (Rivera), ale teraz – pewnie po trosze dzięki udanemu filmowi Salmy Hayek – to ona postrzegana jest jako najcenniejsza perła Meksyku.
Jednym z najważniejszych wydarzeń w dziejach niepodległego Meksyku bez wątpienia była rewolucja z 1910 roku: chłopi musieli upomnieć się o swoje. Bohaterowie tamtych czasów do dziś są symbolami tych, którzy czują się zaniedbani przez państwo, którzy nie zgadzają się na politykę dyskryminującą pewne klasy społeczne. Imię jednego z nich – Emiliana Zapaty – zostało wykorzystane przez powstałą w 1994 roku grupę Zapatistas skupioną wokół podkomendanta Marcosa. Impulsem do stworzenia organizacji było przystąpienie Meksyku do NAFTY (Północnoamerykańskie Stowarzyszenie Wolnego Handlu), co przez niektórych było postrzegane jako połączenie się z największym wrogiem państwa. Stany Zjednoczone od zawsze były większym, silniejszym, mocniejszym sąsiadem, który może wszystko. I choć tysiące (albo miliony) Meksykanów marzą o dotarciu do amerykańskiego raju, często narażając się przy tym na przemoc, to USA wciąż nie mają najlepszej opinii wśród części populacji. Może również dlatego, że dla wielu to niespełniony sen. Ważny meksykański polityk rządzący państwem na przełomie XIX i XX wieku powiedział kiedyś: „Biedny Meksyk, tak daleko od Boga i tak blisko Stanów Zjednoczonych”. I choć patronką kraju jest Matka Boska z Gwadelupy, a tłumy pielgrzymów udają się do niej każdego roku, noszą jej podobiznę w samochodach, w torebkach, plecakach, to może wciąż jest w tej opinii trochę prawdy.
Na fladze meksykańskiej widnieje siedzący na kaktusie ptak trzymający w dziobie grzechotnika. To znak, który zobaczyli Aztekowie podczas swojej wędrówki. Postanowili, że osiedlą się w miejscu, gdzie ujrzeli ten obrazek. Takie były początki Meksyku. Teraz to ogromny kraj borykający się z problemami biedy, przemocy, korupcji, ale i kraj pełen ludzi kochających życie, kraj, w którym mariachi, tortilla i pikantne papryczki chili dostarczają turystom niezapomnianych wrażeń.
KOMENTARZE:
Dodawanie komentarzy wyłącznie po zalogowaniu (formularz logowanie z prawej strony).