Kto raz ujrzał Niagarę, na pewno zastanawiał się, czy może być wspanialszy widok od całej wody, która spływa w dół wodospadów? Wlewa się jakby do gigantycznego kotła, a uderzając o skalne podłoże, wrze i huczy. Hałaśliwe wodospady, z pogranicza Kanady i USA, słychać już w miasteczku Niagara Falls i nawet uliczne odgłosy, zwielokrotnione przez turystów, nie są w stanie zagłuszyć ich huku.
O mieście po amerykańskiej stronie mówi się ugly – brzydkie. Faktycznie sprawia wrażenie nieco podupadłego, chaotycznie zabudowanego i prowincjonalnego.
Bardziej przedsiębiorczy okazali się Kanadyjczycy i wznieśli miasto typowo turystyczne z siecią hoteli, pensjonatów, restauracji i barów fast food. I jakby samych wodospadów było za mało, dodali do nich niezliczone „atrakcje”, wszystkie z etykietą Niagara. Zanim więc turysta przebrnie przez „wesołe miasteczko” i zmierzy się w oko w oko z potęgą legendarnego olbrzyma, nie ma sposobu, by po drodze nie wydał pieniędzy. Płaci się za parkingi, bilety wstępu i wszelkiego rodzaju pamiątki. To przysłowiowa żyła złota, jeśli się doda, że każdego roku wodospady odwiedza 14 milionów turystów z obu stron granicy.
Masowa turystyka zaczęła rozwijać się nad Niagarą już od początku XIX wieku, a inwestorzy na różny sposób wykorzystywali urok wodospadów, by mieć z ich popularyzacji osobiste korzyści. Park można przemierzyć kolejką, która zatrzymuje się przy punktach obserwacyjnych. Z wieży można podziwiać wodospady „z lotu ptaka”. Można też przelecieć nad nimi śmigłowcem. Turyści liczący na podwójną dawkę adrenaliny mogą odbyć podróż statkiem spacerowym „Maid of the Mist”, podpływającym niemal do samego wodospadu. Pasażerowie ubrani w nieprzemakalne niebieskie płaszcze mogą zbliżyć się do burzliwej kipieli na odległość 20 metrów, choć bulgocąca woda i gęsta mżawka, z której tworzy się mglisty, biały obłok, powodują, że widoczność spada prawie do zera.
Jej wysokość Niagara
Niagara pochodzi od nazwy rzeki Onguiaahra w języku amerykańskich Indian Irokezów i oznacza cieśninę. Takiego zapisu dokonał jako pierwszy ojciec Gabriel Lalemant, ale to franciszkanin Louis Hennepin uważany jest za odkrywcę tego miejsca dla Europejczyków. Misjonarz dotarł nad wodospad w grudniu 1678 roku wraz z podróżnikiem Robertem Cavalier de la Salle prowadzeni przez handlarzy futer. W swojej niemal reporterskiej relacji o Nowym odkryciu pisał: Woda, która spada ze strasznej przepaści, wytwarza bulgocącą pianę, a ta powoduje ogromny huk, straszniejszy nawet od grzmotu. Hennepin pomylił się tylko w jednym, podając trzykrotnie większą od obecnej wysokość wodospadu.
Niagara to tak naprawdę trzy wodospady, które uformowały się 12 tys. lat temu w wyniku ostatniego zlodowacenia. Rzeka Niagara, będąca bardziej czymś w rodzaju cieśniny, o długości zaledwie 56 km, a łącząca jezioro Erie z Ontario, znajdujące się na poziomach o 100-metrowej różnicy, tworzy trzy rozgałęzienia. Główna odnoga, nazwana Podkową (Horseshoe) ze względu na półksiężycowe załamanie, jest największa. Ma 52 m wysokości i 762 m szerokości. Granica, wyznaczona ostatecznie po wojnie amerykańsko-kanadyjskiej w 1815 roku, przebiegająca przez jezioro Erie, rzekę Niagara i dalej przez Ontario, sprawia, że obserwując Podkowę z amerykańskiego brzegu na Terrapin Point, Kanada znajduje się na wyciągnięcie ręki, tuż za ochronną barierką, bo wodospad w całości leży już na jej terytorium.
Od Wodospadów Amerykańskich (American Falls) dzieli Podkowę zalesiona na powierzchni 70 akrów Wyspa Kozy (Goat Island). Pierwotnie wyspa należała do Indian Seneca, od których odkupił ją w 1764 r. osadnik John Stedman i zaprowadził tu hodowlę kóz. Jednak mroźna zima, jaka nastała w 1770 r., spowodowała śmierć wszystkich zwierząt. Przeżyła tylko jedna koza. W 1801 r. wyspę przejął stan Nowy Jork, nadając jej nazwę na cześć kozy. W 1885 r. powstał tutaj park – najstarszy w Stanach Zjednoczonych – o powierzchni 400 akrów, z których ponad 300 znajduje się pod wodą.
Wodospady Amerykańskie, nieco wyższe od Podkowy, o wysokości 56 metrów, są od niej znacznie węższe, o szerokości zaledwie 220 metrów. Towarzyszy im jeszcze jeden wodospad nazywany Bridal Veil (Welon Ślubny), który jeśli wziąć pod uwagę szerokość stanowi zaledwie 10 procent Wodospadów Amerykańskich, a oddzielony jest od nich wyspą Luna.
Zagrożony olbrzym
Niagara nie należy do światowych rekordzistów pod względem wysokości, ale to nie najwyższe wodospady niosą ze sobą najwięcej wody. W każdej sekundzie z Podkowy spływa jej 280 ton, a tyle samo pochłania elektrownia zbudowana na rzece Niagara, zanim ta dotrze do urwiska. Wodospady zbierają wodę ze zlewiska o powierzchni 660 tys. m kw., czyli prawie dwukrotnie większej od powierzchni Polski. Poza jeziorem Ontario do wodospadów płynie woda z czterech Wielkich Jezior.
Te olbrzymie masy wody są też zagrożeniem dla samych wodospadów. W prądzie rzecznym znajduje się ogromna ilość materiału skalnego, który wypłukuje zewnętrzne, wapienno-łupkowe warstwy cieśniny i tym samym obniża wodospad. Woda, spadająca z ogromną siłą z progów skalnych, podcina je u podstawy i w rezultacie powoduje obrywanie się bloków skalnych. Tłumy turystów były świadkiem takiego zjawiska latem 1954 roku. Najpierw dało się słyszeć podziemne odgłosy, dlatego w porę odgrodzono dojście do punktu obserwacyjnego. Po południu blok o masie 185 tys. ton oderwał się od urwiska i został pochłonięty przez wodospad.
Na podstawie najstarszego rysunku z 1764 roku, obliczono, że od tego czasu wodospad przesunął się o 130 m. Od początku istnienia zmienił położenie o 11 km. Każdego roku cofa się o około 30 cm. Przesuwając się w takim tempie, zniknie… za 25 tys. lat.
Romans wisi w powietrzu
Dlaczego zrywają mnie każdego dnia o piątej rano? Żeby mi pokazać jak są wielkie, a ja – jaki jestem mały? – mówi Joseph Cotten w filmie Niagara z 1953 roku, który dla Marilyn Monroe okazał się przepustką do gwiazdorskiej kariery. Powodzenie tej produkcji spowodowało też „boom” nowożeńców nad wodospady. To o nich aktorka powiedziała, że chociaż Niagara produkuje dużo energii, nowożeńcy nie zużywają jej zbyt dużo w nocy. Ale Niagara stała się popularna wśród nich na dużo wcześniej zanim powstał film. Pierwszą znaną parą, która sfotografowała się na tle Niagary, był młodszy brat Napoleona – Jerome Bonaparte, i jego świeżo poślubiona żona. Film przysłużył się jedynie spopularyzowaniu legendy, według której nowożeńcy muszą obowiązkowo spędzić podróż poślubną nad Niagarą, pocałować się na bulwarze biegnącym wzdłuż brzegów wodospadów, jeszcze raz wypowiedzieć przysięgę małżeńską i rzucić monetę w otchłań wodną na szczęście.
Śmiałkowie i kaskaderzy
Niagara była też wyzwaniem dla ludzi, którzy dla pieniędzy i sławy nie obawiali się zaryzykować życia i najdziwniejszymi sposobami próbowali przebyć wodospad. Najpopularniejszym środkiem transportu przez wodospad okazała się zamknięta beczka. Jako pierwszy spróbował swoich sił bednarz Carlisle Graham, ale pięciokrotnie podejmowane przez niego próby przepłynięcia wodospadu kończyły się niepowodzeniami. Największy rozgłos zdobyła 61-letnia nauczycielka Annie E. Taylor, która 24 października 1901 r. weszła do drewnianej beczki wzmocnionej stalowymi obręczami. Po zabiciu wieka beczkę puszczono na rzekę. Ryzykowna wyprawa, trwająca trzy godziny, zakończyła się dla Taylor lekkimi zadrapaniami i… fortuną, którą zdobyła na sławie. Z czasem drewniane beczki zostały zastąpione beczkami stalowymi lub gumowymi pływakami.
Niagara cieszyła się też ogromną popularnością wśród linoskoczków. Francuz zwany Wielkim Blondinem przeszedł po linie z pasażerem na ramionach.
Podejmowano również próby pokonania wodospadu wpław. Udało się to… pieskowi. Spłynął on z wodospadu po stronie amerykańskiej na fontannę, która powstała z odbicia wody o skały i złagodziła upadek. Wyczynu tego, mimo woli, dokonał także dziewięcioletni chłopiec, który latem 1961 roku płynął łódką wraz z siostrą. Łódka przewróciła się powyżej wodospadu. Dziewczynkę udało się uratować, natomiast chłopca prąd zniósł na wodospad. Nie utonął, ponieważ gumowy pas ratunkowy utrzymał go na powierzchni. Dzięki temu przeleciał wierzchem fali i jak piłka spadł w 60-metrową otchłań. Chłopca uratował kapitan statku „Maid of the Mist”, który w porę zauważył jego pomarańczowy żakiet.
Nieprawdopodobne wyczyny ludzi notuje się nad wodospadami corocznie, jednak wiele z nich miało tragiczny finał. Ostatecznie pod naciskiem opinii publicznej władze obu krajów wprowadziły zakaz popisów kaskaderskich.
Niagara inaczej
Trudno zaprzeczyć, że to po stronie kanadyjskiej wodospady prezentują się najefektowniej, chociaż to po stronie amerykańskiej można podejść do wody z bliska, a nawet się w niej zamoczyć. Każdego dnia tysiące turystów ustawiają się w kolejce do windy, by za dziesięć dolarów zjechać w dół wodospadu Bridal Veil i zaliczyć jedną z największych atrakcji made in Niagara. Odziani w żółte, nieprzemakalne płaszcze z napisem Cave of the Winds Trip i plastikowe sandały zmierzają sznureczkiem niemal pod sam wodospad, by zażyć przymusowego prysznica. Na pomysł umieszczenia elewatora w skale urwiska wpadł jako pierwszy Joseph W. Ingraham w 1823 r., który wykorzystał do tego naturalną jaskinię, nazwaną przez niego „The Cave of the Winds” (Jaskinią Wiatrów), a znajdującą się przy wodospadzie Bridal Veil.
Drobna mżawka unosząca się nad Niagarą sprawia, że latem wodospadom towarzyszą tęcze. Zimą mżawka osiada na skałach, drzewach i krzewach na setki metrów wokół wodospadu tworząc bajkowy krajobraz. W styczniu i lutym wiatr znosi z jeziora Erie tysiące ton kry, która spada w dół i tworzy u stóp wodospadu lodowy pomost. Czy może być bardziej zadziwiający widok?! Może gdyby ta cała woda nagle odbiła do góry?!
KOMENTARZE:
2010-04-29 02:14:48 Małgorzata Bukowska
Bardzo interesujący artykuł :)
Dodawanie komentarzy wyłącznie po zalogowaniu (formularz logowanie z prawej strony).