Tożsamość kulturowa i lokalny koloryt regionu jest efektem pracy i starań wielu pokoleń jego mieszkańców. Przejawiają się one m.in. w budownictwie, wyrobach rzemiosła, zdobnictwie, czy strojach. Do najbardziej widocznych i jednocześnie najtrwalszych aspektów regionalnej odrębności należą budynki mieszkalne i gospodarcze, nawet jeśli do ich wzniesienia użyto tak podatny na zniszczenie materiał, jakim jest drewno.
W tradycyjnym budownictwie regionu Podhala, Spiszu, Orawy, Gorców i przyległych pasm Beskidów wykorzystywano niemal wyłącznie drewno, mimo że obfitość i różnorodność skał i kamieni mogłaby sugerować użycie trwalszych surowców. O tym, że tak się nie stało, zadecydowało kilka czynników: dostępność budulca, prostota konstrukcji, umiejętności budowniczych oraz warunki klimatyczne.
Proste, wysokie pnie jodeł i świerków, stanowiących podstawowy składnik wyższego piętra górskich lasów (regli), okazały się doskonałym budulcem, łatwym w obróbce i niewymagającym specjalistycznych narzędzi. Za pomocą siekier można było drzewo ściąć, rozłupać na pół w celu uzyskania tzw. płazów – podstawowego budulca konstrukcyjnego, czy też rozszczepić na deski (dranice) i deseczki (gonty), wykorzystywane do pokrycia dachów budynków. Obiekty drewniane wznoszono łatwo, szybko i oszczędnie, siłami własnymi bądź z pomocą sąsiadów. Obywano się bez żmudnej obróbki kamienia, czy kosztownej produkcji cegieł, dla których wypalenia trzeba by zużyć dużo więcej drewna (węgla drzewnego) niż potrzeba go było do konstrukcji, pokrycia, oszalowania i wyposażenia drewnianego budynku. Z dzisiejszego punktu widzenia było to więc budownictwo ekologiczne, a w dodatku zgodne z tradycyjnymi zajęciami miejscowej ludności. Góralowi przecież poręczniej trzymać w dłoni siekierę (ciupażkę) niż kielnię, nieprawdaż?
Niebagatelną rolę przy wyborze materiału budowlanego, miejsca posadowienia oraz kształtu domu, odgrywały warunki klimatyczne. W górach, zwłaszcza po płn. stronie Karpat, są one dużo mniej sprzyjające niż np. we Włoszech czy Grecji, gdzie od wieków dominował kamień. Drewno dłużej trzyma ciepło, toteż budynki drewniane jest zimą znacznie łatwiej ogrzać, niż kamienne czy murowane. A w przypadku, gdy do ogrzania całego domu służył opalany drewnem kopcący piec z otwartym paleniskiem, powszechnie stosowany jeszcze w 2. poł. XIX w., utrzymanie ciepła było sprawą o kluczowym znaczeniu. I był to problem nie tylko np. Podhala, lecz też Tyrolu, Bawarii, czy innych „zimnych”, północnych okolic, jak Skandynawia, Rosja i Kanada. Na tych terenach walory architektury drewnianej były (i nadal są!) powszechnie doceniane. Zwłaszcza tam, gdzie rozproszenie budownictwa ogranicza groźbę rozprzestrzenienia pożaru. Utrzymaniu ciepła służyło też zwrócenie frontu budynku ku południowi, a także takie usytuowanie budynków gospodarczych, by osłaniały dom od dominującego kierunku wiatru.
OD SZAŁASU DO CHAŁUPY
Osadnictwo w Tatrach, Gorcach i Beskidach wiązało się początkowo głównie z gospodarką hodowlaną (wypas owiec) lub drzewną (wyrąb drzew, produkcja węgla drzewnego i smoły), gdyż rolnictwo – ze względów klimatycznych i glebowych – mogło zaistnieć tylko w dolinach większych rzek, jak Dunajec czy Raba. Stąd też zanim powstały stałe osady i wsie, wykorzystywano obiekty użytkowane sezonowo, przeważnie od połowy maja do końca września, kiedy trwał w górach wypas owiec, wznoszone na porębach, polanach i halach.
Choć tego typu zabudowania zwane są szałasami, to wyglądem przypominają budynki mieszkalne czy gospodarcze i w zależności od sposobu użytkowania różnią się wielkością i rozplanowaniem wnętrza. Choć wykorzystywane były tylko przez kilka miesięcy w roku, budowano je tak, by mogły służyć przez wiele kolejnych sezonów. Szałasy mają solidną konstrukcję z bali, zazwyczaj połączonych tak, by ich nacisk oraz ciężar dachu przenosił się wyłącznie na naroża budynku, czyli węgły, pełniące funkcję słupów. Dla zwiększenia stabilności budynku, jego narożniki wspierają się na dużych, płaskich kamieniach, zwanych peckami. Tego typu konstrukcję nazywa się węgłowo-wieńcową. Jeśli ciężar budynku rozkłada się na całą długość ścian, to jest to konstrukcja wieńcowa. Wtedy zamiast pecków fundament tworzą kamienie polne układane na glinie. W nowszych szałasach zastosowano już konstrukcję słupowo-ryglową z oszalowaniem z desek.
Dach jest stromy, przeważnie dwuspadowy, dawniej o konstrukcji sochowej, a obecnie krokwiowo-jętkowej. Belki nośne dachu, czyli krokwie, łączą się ze sobą w szczytowej kalenicy, a dodatkowo są spinane krótkimi jętkami. Pokrycie tworzą deski, na ogół pochodzenia tartacznego. Poziome drągi chronią pokrycie przed zerwaniem przez wiatr. W starych szałasach spotyka się sporadycznie pokrycie gontowe. Kształt dachu dostosowany jest do wymogów klimatu – zapobiega zaleganiu śniegu i ułatwia spływ wody deszczowej lub z topniejącego śniegu, chroniąc go przed butwieniem.
Funkcjonalnie szałasy dzielą się na: mieszkalne, zwane kolibami, mieszkalno-gospodarcze (koliba z jatą) oraz gospodarcze, czyli stajnie i budy. Wąskofrontowy szałas mieszkalny ma wejście w szczytowej ścianie i dzieli się kolejno na sionkę, izbicę (czasem z oknem), czyli pomieszczenie mieszkalne, oraz komorę na zapleczu służącą do magazynowania serów, a także sprzętów używanych przy ich wyrobie. W izbicy rozpala się ognisko (watrę), przy którym wędzi się sery i przyrządza posiłki. Skromne wyposażenie izbicy składa się z ławy lub wyrka do spania, półek, stołu i stołków, a podłogę przeważnie zastępuje klepisko. W szałasie mieszkalno-gospodarczym osobne wejścia do pomieszczeń usytuowane są w przedniej ścianie; jest to więc szałas szerokofrontowy. Jego część środkową zajmuje tzw. boisko, oddzielające izbicę od stajni. Szałasy gospodarcze są również szerokofrontowe.
W zależności od położenia i wielkości polany szałasy stawiano pojedynczo, grupowano po kilka (zabudowa kupowa) lub tworzono większe skupiska, stanowiące namiastki przysiółków, jak na polanie Podokólne (rejon Jurgowa), gdzie obecnie stoi 56 szałasów. Na polanach położonych powyżej 1400 m n.p.m. układ szałasów na ogół był bezładny, na niższych (1400–900 m n.p.m.) ustawiano je pasowo, na wzór zabudowy wsi rzędówki, np. na polanie Centyrz w Gorcach (rejon Łopusznej) bądź na obrysie owalu. Najstarsze szałasy datowane są na schyłek XIX w. Większość to obiekty z okresu międzywojennego lub przełomu lat 40. i 50. XX w.
Szałasy były powszechnie użytkowane w okresie swobodnego wypasu owiec w górach, tj. do połowy XX w. Po utworzeniu Tatrzańskiego Parku Narodowego (1954 r.), ze względu na potrzebę ochrony przyrody zakazano pasterstwa na jego terenie, co doprowadziło szybko do dewastacji szałasów. Ich liczba na terenie Tatr zmalała z 470 (1950 r.) do 123 (1974 r.) i ok. 60 obecnie; pozostałe uległy rozebraniu lub spaleniu. Podobny proces nastąpił po utworzeniu w 1981 r. Gorczańskiego Parku Narodowego, a w latach 90. XX w. wypas owiec przestał być opłacalny. Obecnie w Tatrach prowadzi się kulturowy wypas owiec na ograniczoną skalę, co pozwala na utrzymanie nielicznych już zabytkowych szałasów, m.in. na Kopieńcu, w Dolinie Pięciu Stawów, Polanie Chochołowskiej czy Polanie pod Wołoszynem. Na hali Majerz, na zach. obrzeżu Pienin, utworzono w 1994 r. pierwsze w Polsce ekologiczne gospodarstwo pasterskie. Niektóre szałasy przystosowano do potrzeb turystyki górskiej.
Konstrukcja szałasów została powielona w pierwszych całorocznych, jednoizbowych domach mieszkalnych, zakładanych w dolinach potoków lub na nisko położonych polanach. Wchodziło się do nich przez sień oddzielającą izbę od komory (świetlicy), w której przechowywano narzędzia i naczynia pasterskie. Tak jak szałasy stawiano je na peckach, a bale konstrukcyjne łączono w węgłach chaty, zaopatrzonej już w okna i wielki piec z nalepą i otwartym paleniskiem, gdzie na żelaznym trójnogu umieszczano garnki. Dym z paleniska rozchodził się po całej izbie i sieni, a tam przez szpary pod powałą wydostawał się na zewnątrz. Takie „zakurzone”, czyli zadymione chaty, nazywane kurnymi (kuriawymi), budowane jeszcze do poł. XIX w., zachowały się w niezmienionej postaci tylko w najdalej położonych okolicach i to poza terenem Podtatrza. Pojedyncze kuriawe chaty zobaczyć można jeszcze w Jaworzynce, Istebnej i Koniakowie na Śląsku Cieszyńskim.
W GÓRALSKIEJ CHACIE
Tradycyjne, drewniane domy góralskie cechuje zazwyczaj układ jednotraktowy z przelotową sienią oddzielającą izbę „czarną” od izby „białej”. Ta pierwsza – o czym świadczy jej nazwa – kontynuuje tradycje izby mieszkalnej z chat kuriawych i dopóki nie stosowano kominów, dym z pieca pokrywał ściany czarnym nalotem. W niej koncentrowało się życie rodzinne; tu gotowano, jedzono, spano i wykonywano prace domowe. Z kolei nieogrzewana izba „biała” powstała z przekształcenia dawnej komory (świetlicy) i wykorzystywana była w czasie świąt i uroczystości rodzinnych. Tam przechowywano też cenniejsze sprzęty: ozdobne meble i skrzynie posażne oraz święte obrazy i porcelanę. Z czasem urządzano w niej sypialnię bądź pokój gościnny dla letników. W sieni, do której wchodziło się przez mały ganek (otwarty) lub werandę (obudowaną), stały narzędzia gospodarskie oraz naczynia na wodę i mleko. Funkcje składzików lub spiżarni pełniły też komórki, które czasem dostawiano do tylnej części domu. W gospodarstwach zamożniejszych lub wynajmujących pokoje letnikom, dom miał dwie dodatkowe izby, a jego układ zmieniał się na dwutraktowy. Wówczas zazwyczaj rezygnowano z dostawiania komórek.
Domy tradycyjnie stawiano z rozcinanych na pół bali (płazów), wypukłością skierowanych na zewnątrz. Szczeliny między płazami uszczelniano mchem, wiórami drzewnymi lub gliną malowaną na niebiesko. Strop wspierał się na sosrębie, potężnej belce biegnącej wzdłuż izby. Kryte gontem dachy były przeważnie dwuspadowe z przyczółkami, rzadziej czterospadowe. Gonty o długości do 60–70 cm produkowano ręcznie rozszczepiając siekierą kloce drewna (gonty łupane), a następnie wycinając strugiem rowek wzdłuż krawędzi. Były one znacznie trwalsze niż cięte gonty tartaczne, mające tendencję do pękania lub paczenia się. Gont układano na deskach (łatach) metodą na wpust, wciskając krawędź jednej deseczki w rowek drugiej. Deszczułki schnąc zaciskały się uszczelniając łączenie. Trwałość pokrycia gontem wynosiła 20–25 lat. Kryto nim też wysunięty, dwuspadowy daszek ganku.
Ornamentyka chat była pierwotnie dość skromna, lecz wyrażająca swoisty regionalny styl i gust. Zdobiono wystające poza obrys budynku krańce belek wieńcowych, tzw. rysie, oraz skrajne krokwie na kalenicy dachu, które kończono pionowym pazdurem w kształcie lilii lub tulipana. Drzwi szalowano przybitymi ukośnie deseczkami, wyobrażającymi promienie słoneczne. W podobny sposób ozdabiano szczyt ganku (werandy) i przyczółki dachu. Na sosrębie wewnątrz domu wycinano rok jego budowy, nazwisko właściciela oraz ornamenty kwiatowe lub geometryczne.
Oprócz domów mieszkalnych zagroda góralska obejmuje również budynki gospodarcze, zazwyczaj tworzące kompleks składający się ze stodoły, boiska, gdzie młócono zboże (obecnie jest zwykle składem narzędzi gospodarczych), oraz stajni. Są one usytuowane bądź na zapleczu domu, równolegle do niego, bądź też tworzą z nim kąt prosty, osłaniając przed zimnym wiatrem z zachodu. W niektórych rejonach spotyka się stojące osobno drewniane spichrze, ustawione na wysokiej, kamiennej podmurówce, mieszczącej sklepioną piwnicę.
Oczywiście poszczególne domy, powielające ogólny plan budowy, różnią się od siebie wielkością, ilością i rozkładem pomieszczeń, szczegółami konstrukcji oraz zdobnictwem. Na Orawie domy kryte były czterospadowym, gontowym dachem o zaokrąglonych krawędziach, wykonanych na tzw. owijkę orawską. Pod frontową częścią dachu biegnie kryta galeryjka. Za nią znajduje się wyżka, służąca celom gospodarczym, gł. jako magazyn płodów rolnych. Tego typu dom, wzniesiony w 1839 r. i zwany chałupą Dziubka, znajduje się w skansenie Orawski Park Etnograficzny we wsi Zubrzyca Górna. Tam też przeniesiono inne stylowe, XIX-wieczne chałupy orawskie: Franciszka Kota oraz Paś-Filipka. Obok nich zobaczyć można drewniany dwór Moniaków z 1784 r., łączący w sobie cechy orawskiej chałupy z wyżką ze stylem dworkowym. Jest też wiele budynków gospodarczych, m.in. olejarnia i folusz.
W leżącym na Podhalu Chochołowie zachował się cały zespół drewnianych domów, co ważniejsze – nadal pełniących funkcje mieszkalne. Zwrócone frontem ku południowi, stoją w szeregach po obu stronach drogi, ustawione do niej ścianami szczytowymi. Najstarszy z nich – chałupa Bafii, mieszcząca dziś Izbę Historyczną, pochodzi z 1798 r. Z kolei zagroda Blaszyńskich, mająca status Izby Regionalnej, odtwarza wyposażenie i układ podhalańskiego gospodarstwa z przełomu XIX i XX w. W bocznej uliczce stoi chata wykonana w całości z pnia jednej tylko jodły. Chałupy mają jasne ściany, gdyż tradycja nakazuje mycie ich przynajmniej raz w roku (na Wielkanoc). Są dość bogato zdobione, zwłaszcza na szczytowych partiach dachów (elementy słoneczne, arkadki z deszczułek), dzielonych w połowie tzw. strzeszką.
Także na Spiszu zachowało się nieco zabytkowej architektury drewnianej, jak np. zagroda Sołtysów w Jurgowie z 1861 r., składająca się z domu podzielonego na sień, izbę i komorę oraz z pomieszczeń gospodarczych: drewutni (jaty), owczarni, boiska i stajni. Tworzy ona jeden ciąg zabudowań pod wspólnym dachem. Inny jest wygląd i geneza zagrody Karkoszów w Czarnej Górze, rozbudowywanej „na raty” od schyłku XIX w. po lata 40. XX w. Zmiany dotyczą zwłaszcza domu, w którym sień, kuchnia, „wielka izba” i „letnia izba”, usytuowane są jedne za drugim, w kolejności ich powstawania. „Wielka izba” przejęła funkcję sypialni, a „letnia”, zwana też „pańską”, przeznaczona była dla gości. W skansenie w Starych Maniowach na terenie Pienin odtworzono układ drewnianej wsi zatopionej przez Zbiornik Czorsztyński, przenosząc tam zagrody z tejże wsi oraz z sąsiednich Kluszkowiec i Czorsztyna.
W samym Zakopanem XIX-wieczne zagrody góralskie, m.in. Janików (1870), czy Gąsieniców-Bednarzów (1880), zachowały się wzdłuż ulicy Kościeliskiej. Mają one prócz wartości zabytkowej, także sentymentalno-narodową, gdyż w owym czasie gościły wielu luminarzy polskiej kultury: Goszczyńskiego, Sienkiewicza, Asnyka, Kraszewskiego czy Modrzejewską. Do najstarszych należy stojąca nieco na uboczu chałupa Macieja Sieczki, jednego z pierwszych przewodników tatrzańskich. Chaty zakopiańskie wyróżniały się łukowato wygiętymi i zdobionymi drzwiami wejściowymi, bogatą ornamentacją (wycinaną lub szalowaną listewkami) szczytów dachowych i nad gankiem, koronkowo nacinaną kalenicą oraz ozdobnym pazdurem.
W STYLU ZAKOPIAŃSKIM
Zakopiańskie chałupy były natchnieniem dla inwencji Stanisława Witkiewicza, który zdegustowany widokiem pretensjonalnych willi i pensjonatów wznoszonych od lat 80. XIX w. w modnym wtedy stylu alpejskim, postanowił stworzyć oparty na motywach ludowych oryginalny styl architektury drewnianej, mając nadzieję, że z czasem byłby on uznany za narodowy styl polski. Poziom wymagań i oczekiwań ze strony „miastowych” kuracjuszy odbiegał znacznie od warunków bytowania, do jakich przywykli górale, toteż standard projektowanych domów musiał być dużo wyższy, a ich wygląd bardziej okazały od tego, jaki cechował góralskie chaty. Z nich przejął Witkiewicz ogólną formę i proporcje oraz elementy ornamentacji, które zresztą wzbogacił o nowe elementy i twórczo przetworzył.
Pierwszą willę według jego projektu, nazwaną dość przewrotnie „Kolibą”, wznieśli miejscowi cieśle (pod okiem mistrza) w latach 1892–93 dla Zygmunta Gnatowicza – ziemianina z Podola. Jest to dom piętrowy, przy czym oś piętra jest prostopadła do osi parteru, nawiązując tym rozwiązaniem i symetrią formy do zwieńczenia ganku góralskiej chaty. Podobieństwo przejawia się również w stromym, dwuspadowym, krytym gontem dachu, jednak – ze względu na piętro – łamanym i dużo bardziej skomplikowanym konstrukcyjnie. Szczyty dachu zachowały typowe oszalowanie z rozchodzących się promieniście listewek, wykorzystano też wysunięte okapy, pazdur oraz rzeźbione zakończenia belek. Po południowej stronie domu widnieje zazwyczaj odkryta weranda zwana przyłapem. Wyraźnymi różnicami, warunkowanymi jednak względami praktycznymi, było stosowanie wysokich, kamiennych podmurówek oraz okazałych, zdobionych kominów. Poza tym witkiewiczowskie wille urozmaicały ozdobne tarasy i ganki oraz niewielkie mansardowe pokoiki gościnne, czyli wyględy.
W czasie swej bytności pod Tatrami (do 1908 r.) Witkiewicz przygotował szereg projektów, z czego kilkanaście zrealizowano, głównie w Zakopanem, m.in. wille „Oksza” (1894–95), „Rialto” (1897–98), „Konstantynówka” (1900), „Grażyna” (1900–02) oraz kaplice: Albertynek na Kalatówkach (1898) i w Jaszczurówce (1904–08). Za kwintesencję stylu zakopiańskiego uznaje się „Willę pod Jedlami”, wzniesioną na Kozińcu (1897) dla Jana Gwalberta Pawlikowskiego. Myśl Witkiewicza podchwyciło wielu współczesnych mu projektantów, jak: Andrzej Galica – twórca „Orkanówki” w Porębie Wielkiej (1905–06), Józef Kaspruś-Stoch (późniejsza willa „Atma”, 1895), czy Bogdan Hoff (liczne wille w Wiśle, m.in. dla dra Juliana Ochorowicza). Murowaną wersją stylu zakopiańskiego jest budynek Muzeum Tatrzańskiego (początek lat 20.), zaprojektowany wspólnie z Franciszkiem Mączyńskim. Nie spełniło się jednak marzenie Witkiewicza, by styl zakopiański stał się narodowym stylem budownictwa drewnianego w Polsce; widocznie strome, kryte gontem dachy byłyby na Mazowszu czy w Wielkopolsce jeszcze większym dysonansem niż tyrolskie albo szwajcarskie werandy i balkony pod Giewontem.
I chociaż moda na styl zakopiański w klasycznej formie przetrwała tylko do wybuchu I wojny światowej i nie przeżyła jego twórcy (zmarł w 1915 r.), koncepcja Witkiewicza wywarła olbrzymi wpływ na późniejsze budownictwo pod Tatrami, tak hotelowe (Dom Turysty, 1953–58), jak i indywidualne. Mimo że nie kładzie się już gontowych dachów, to nadal żywa jest stylistyka, zdobnictwo i rozwiązania konstrukcyjne opracowane przez Witkiewicza. Tak więc styl, którego korzenie wyrosły z ludowego budownictwa, sam stał się pożywką dla jego dalszego rozwoju.
Sądząc po wzięciu, jakim cieszą się spece budowlani rodem spod Giewontu czy Turbacza w innych regionach Polski, budowanie po góralsku ma przed sobą nadal jasną przyszłość. Jednak jego obecne wytwory odbiegają już znacznie od tego, co można jeszcze zobaczyć np. w Chochołowie czy przy ulicy Kościeliskiej w Zakopanem. Toteż trzeba się usilnie troszczyć o to, co jeszcze z dawnej, tradycyjnej architektury góralskiej pozostało, bo przecież drewno jest tak nietrwałym materiałem budowlanym.
KOMENTARZE:
Dodawanie komentarzy wyłącznie po zalogowaniu (formularz logowanie z prawej strony).