Dojechaliśmy do Bogoty – naszej Bogoty. Kosztowało nas to cztery dni i cztery noce w autobusie, czy raczej w wielu autobusach, bo przesiadek było kilka. Przejechaliśmy przez pustynie w Peru, niekończące się plantacje bananów w Ekwadorze, przez okno trolejbusa obejrzeliśmy Quito – piękne miasto, które wraz z Krakowem w 1978 roku jako pierwsze na świecie zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO – widzieliśmy niesamowite, porośnięte puszczą wzgórza i kaniony na południu Kolumbii. Do Bogoty dotarliśmy w takim stanie, że zamiast pojechać prosto do domu Andiego, znajomego Petera z czasów kursu w Oxfordzie, który zaprosił nas do siebie, zdecydowaliśmy się na jedną noc w hostelu, żeby doprowadzić się do porządku.
Tym razem w Bogocie nie mamy wiele czasu. Zwiedzanie miasta zostawiamy na przyszłość. Chcieliśmy spędzić tu kilka dni tylko po to, aby rozeznać się w możliwościach i cenach. Wybraliśmy więc region i zaczęliśmy rozglądać się za mieszkaniem. Nie ma wątpliwości, że zostaniemy w okolicy szkoły Petera, czyli w północnej części miasta. Tak naprawdę istnieją dwie Bogoty: Południowa – biedniejsza i mniej zadbana, gdzie podobno lepiej nie wychodzić samemu po zmroku, oraz Północna, która nie różni się niczym od jakiegokolwiek innej rozwiniętej stolicy na świecie. Poza tym przy korkach, które tworzą się w Bogocie w godzinach szczytu (jest o wiele gorzej niż w Warszawie), nie opłaca się mieszkać daleko od pracy, szczególnie, że (niestety!) w Bogocie nie ma metra. Mają system zastępczy – Transmilenio – czyli sieć autobusów, dla których wydzielono osobny pas, dzięki czemu nie stoją one w korkach. System działa całkiem sprawnie, ale wciąż jeszcze nie dojeżdża we wszystkie potrzebne miejsca, a w godzinach szczytu jest konkretnie zapchany.
Andi, u którego spędziliśmy dwie noce, mieszka właśnie w tej okolicy, w której chcemy zamieszkać, dlatego mieliśmy dobrą okazję, żeby ją sobie obejrzeć. Co więcej, Andi pracuje w The British School, czyli filii tej samej szkoły, w której w Warszawie pracował Peter, a jego żona uczy w Colegio Anglo-Colombiano, czyli placówce, w której zaoferowano pracę Peterowi. W ten sposób dowiedzieliśmy się wszystkiego, co powinniśmy wiedzieć przed ostatecznym przeprowadzeniem się do Bogoty i przy okazji poznaliśmy trochę ludzi, wśród których najbardziej zachwyciły nas córki Andiego i Lily. Dziewczynki są bliźniaczkami. Jedna, po ojcu Angliku, ma blond włosy, białą skórę i niebieskie oczy, druga, po mamie Kolumbijce, ma ciemną karnację, czarne włosy i ciemne oczy. Nikt im nigdy nie uwierzy, że są siostrami.
Przed dalszą podróżą zostawiliśmy u Andiego i Lily połowę naszych rzeczy. Lecimy na Kubę, nie będą nam potrzebne ani buty trekkingowe, ani ciepłe ubrania, ani tysiąc innych, pomniejszych rzeczy. Chociaż to, że lecimy, jeszcze kilkanaście godzin temu nie było takie pewne. Wczoraj rano (piątek trzynastego), czyli dzień przed wylotem, odkryliśmy, że nie ma nas na liście pasażerów, a pieniądze, które powinny trafić do Cubana de Aviación, są na koncie. Kiepsko. Problem polegał na tym, że aby kupić przez Internet bilety tej firmy, należy posłużyć się systemem weryfikacyjnym, którego nie oferują polskie banki. Chcąc to obejść, kupiliśmy bilety przez biuro turystyczne, po czym dostaliśmy maila z potwierdzeniem dokonania zakupu, a następnie kolejnego maila, w którym proszono nas o zweryfikowanie zapłaty poprzez ten właśnie system, do którego nie mamy dostępu. Peter jednak, po przeczytaniu pierwszej wiadomości, przeoczył drugą. Tym o to sposobem straciliśmy bilety.
Zadzwoniliśmy biura Cubana de Aviación w Bogocie. Mieli jeszcze wolne miejsca. Bilety, ku naszemu zaskoczeniu, w ogóle nie zdrożały, co więcej – za kupienie ich w biurze, a nie przez Internet, dostaliśmy zniżkę. Jesteśmy pięć stów do przodu i to dzięki naszemu własnemu błędowi. Wszystko wyszło więc lepiej niż moglibyśmy się tego spodziewać i właśnie siedzimy na lotnisku, już chyba z piątą godzinę i czekamy na nasz opóźniony samolot na Kubę. Następnym razem odezwiemy się być może dopiero za dwa tygodnie, bo z dostępem do sieci na Kubie może być różnie.
KOMENTARZE:
Dodawanie komentarzy wyłącznie po zalogowaniu (formularz logowanie z prawej strony).