Udało się. Wróciliśmy. Wykończeni wielodniowym brakiem snu i nocą spędzoną w samolocie, ale wróciliśmy. Cali, zdrowi i zadowoleni.
W podróży spędziliśmy ostatnie 366 dni. Ze zrobionych wczoraj obliczeń wynika, że łącznie przejechaliśmy, przepłynęliśmy i przelecieliśmy około 113 000 kilometrów. To wystarczająco, aby okrążyć Ziemię wokół równika niemal trzy razy. Daje to również średnią 309 kilometrów dziennie. Trochę nas ta liczba zaskoczyła.
W ciągu tego roku odwiedziliśmy 29 krajów. Jeśliby policzyć pojedyncze stany w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie jako osobne państwa, dałoby nam to liczbę 41. Kontynentem, na którym spędziliśmy najwięcej czasu była Azja z rekordowym wynikiem 162 dni. Krajem, któremu poświęciliśmy najwięcej czasu, również ku naszemu zaskoczeniu, okazała się być Argentyna. A pojedynczym miejscem – winiarnia w Shanonvalle.
Z Peterem pożegnaliśmy się wczoraj na dworcu. Dziwne uczucie po roku spędzania dwudziestu czterech godzin na dobę razem. Podróż postanowiliśmy zakończyć naszym ulubionym środkiem transportu, czyli pociągiem. Peter pojechał prosto na Węgry, pomagać rodzinie w przygotowaniach do ślubu. Ja, zanim do niego dojadę, odwiedzę rodzinę w Polsce. Jako że odległość z Berlina do Budapesztu jest nieco większa niż z Berlina do Warszawy, Peter musiał wybrać wcześniejsze połączenie. Jego pociąg odjechał wczoraj po 18:00. Mój ruszał dziś po 9:00. Ostatnią noc spędziłam zatem sama w przydworcowym hostelu.
Zanim się rozstaliśmy, spędziliśmy razem cały dzień na oglądaniu Berlina. To miasto wygląda jak Warszawa. Nie wiem, czy tak bardzo przypominałoby mi ją, gdybym przyjechała do Niemiec prosto z Polski, ale po tak długiej nieobecności w Europie nie mogłam pozbyć się miłego wrażenia, że już wróciłam do domu.
I na tym kończy się ten najciekawszy i najbardziej męczący rok w moim życiu. W pewnym sensie nie jest to jednak koniec podróży. Za kilka tygodni będziemy z powrotem w Kolumbii, aby zacząć realizować jej drugą, poważniejszą część – sprawdzanie na własnej skórze, jak naprawdę żyje się w innej części świata. Ale to będzie już zupełnie nowa historia.
KOMENTARZE:
2011-07-31 23:03:41 Małgorzata Bukowska
Gratuluję!!! cieszę się ,że udało się Wam szczęśliwie ukończyć ten etap w życiu,było fajnie z Wami\"podróżować\".Powodzenia.
Dodawanie komentarzy wyłącznie po zalogowaniu (formularz logowanie z prawej strony).