Cywilizacja! Wszystko wróciło na swoje miejsce. W kasach biletowych znów sprzedają bilety, w informacji turystycznej udzielają informacji, łazienki są czyste, a w restauracjach nie przyklejasz się do stolików. Znów można spokojnie założyć krótkie spodnie i bluzkę bez rękawów.
Bangkok to normalne miasto z pomocnymi i przyjaźnie nastawionymi mieszkańcami. Zatrzymaliśmy się tu w sympatycznym hostelu i od razu odkryliśmy to, co później znalazło potwierdzenie w kolejnych miejscach: Tajlandia opanowana jest przez Niemców. O ile w Indiach wciąż natykaliśmy się na Hiszpanów, o tyle tu, jeśli zobaczy się białego, na 80% będzie on mówił po niemiecku.
Przez to całe zamieszanie z samolotem w Kalkucie, nasz czas w Bangkoku był mocno ograniczony. Głównym punktem programu były odwiedziny w szkole międzynarodowej położonej na obrzeżach miasta, w której pracuje kolejny kolega Pétera po fachu, Din. Do tego nocne spacery po mieście. Kolejne miejsce na liście „do ponownego odwiedzenia”.
KOMENTARZE:
Dodawanie komentarzy wyłącznie po zalogowaniu (formularz logowanie z prawej strony).