Nad plażą w Corbu zmierzcha. Siedzę przy campingowym stole w towarzystwie trójki młodych Niemców oraz ich psa.
Da i niet padają jednocześnie w odpowiedzi na pytanie, czy w monasterze wolno fotografować. Dwóch posłuszników (nowicjuszy) siedzi przy ustawionym w pobliżu bramy stole.
All exclusive. Przez oszklone ściany hotelowej restauracji widać wilgotne, zamglone góry. Siwy pianista gra jazzowe standardy.
Chronologia? A po co? Czy prze- skakiwanie z kamienia na kamień w poprzek rzeki podróżniczych doświadczeń nie jest ciekawsze od brodzenia wzdłuż jej nurtu?